Ostatni goście wyjechali w poniedziałek i znów mamy dom tylko dla siebie. Przynajmniej na jakiś czas. To było fajne, ale niezwykle pracowite lato. Jesteśmy zmęczeni. Naprawdę bardzo zmęczeni. Ale siedzenie bezczynnie też nie jest naszą mocną stroną. No, może na chwilę. Ale nic nie sprawia takiej radości jak nowe projekty i nic nie dodaje więcej energii.
Najpierw posprzątaliśmy recepcję i pralnię, co było naprawdę bardzo potrzebne. Porządek, który dzięki temu panuje, daje poczucie spokoju. Nagle uświadomiłem sobie, jak bardzo przez całe lato denerwował mnie ten bałagan. Kilka dni majsterkowania i dopracowywania szczegółów – super.
















